Songtext:
Na ulicy SВіowiczej, na ulicy zmyЕ“lonej
Nie ma wcale kamienic, tylko same balkony
PozawieszaВі je niegdyЕ“ na pozornych zawiasach
ObВіВ№kany architekt, ktГіry ВїyВі w tych czasach
Nikt z przechodniГіw nie dotarВі do zmyЕ“lonej ulicy -
UnikajВ№ jej szklarze i wГЄdrowni muzycy,
Tylko ksiГЄВїyc zarzuca na balkony swВ№ peВіniГЄ
I przepВіywa bez cienia, niewidzialny zupeВіnie
Na balkonach sВ№ rГіВїe, a na rГіВїach sВіowiki
RГіВїe mdlejВ№ po nocach od sВіowiczej muzyki,
A to wszystko siГЄ dzieje, jakby dziaВіo siГЄ we Е“nie,
A zarazem istniaВіo poza snem jednoczeЕ“nie
Nikt z przechodniГіw
I nie sposób odró¿niæ mg³y od snu, co tak œciœle
MgВіВ№ siГЄ staje, jak dotВ№d w Вїadnym innym zamyЕ“le -
A ty bВіВ№kasz siГЄ nocВ№ po ulicy SВіowiczej
PeВіna westchnieГ± tВіumionych i niewiernych sВіodyczy
I ku gГіrze wyciВ№gasz przezroczyste swe dВіonie
Bym ukazaВі siГЄ tobie na zmyЕ“lonym balkonie -
A tu ksiГЄВїyc zarzuca na balkony swВ№ peВіnie
I przepВіywa bez cienia, niewidzialny zupeВіnie
Nie ma wcale kamienic, tylko same balkony
PozawieszaВі je niegdyЕ“ na pozornych zawiasach
ObВіВ№kany architekt, ktГіry ВїyВі w tych czasach
Nikt z przechodniГіw nie dotarВі do zmyЕ“lonej ulicy -
UnikajВ№ jej szklarze i wГЄdrowni muzycy,
Tylko ksiГЄВїyc zarzuca na balkony swВ№ peВіniГЄ
I przepВіywa bez cienia, niewidzialny zupeВіnie
Na balkonach sВ№ rГіВїe, a na rГіВїach sВіowiki
RГіВїe mdlejВ№ po nocach od sВіowiczej muzyki,
A to wszystko siГЄ dzieje, jakby dziaВіo siГЄ we Е“nie,
A zarazem istniaВіo poza snem jednoczeЕ“nie
Nikt z przechodniГіw
I nie sposób odró¿niæ mg³y od snu, co tak œciœle
MgВіВ№ siГЄ staje, jak dotВ№d w Вїadnym innym zamyЕ“le -
A ty bВіВ№kasz siГЄ nocВ№ po ulicy SВіowiczej
PeВіna westchnieГ± tВіumionych i niewiernych sВіodyczy
I ku gГіrze wyciВ№gasz przezroczyste swe dВіonie
Bym ukazaВі siГЄ tobie na zmyЕ“lonym balkonie -
A tu ksiГЄВїyc zarzuca na balkony swВ№ peВіnie
I przepВіywa bez cienia, niewidzialny zupeВіnie







